Największe zamieszki antyimigranckie w Holandii

w Ludzie

holandia demonstracja

W spokojnej zazwyczaj Holandii, władze przegięły pałę próbując wybudować centrum dla imigrantów na 1500 osób. 2 tysiące mieszkańców 27-tysięcznego miasteczka zaatakowało policję, która ochraniała sesję rady miasta na której miała zostać podjęta decyzja. Radni musieli uciekać z ratusza, ratując się przed rozwścieczonymi mieszkańcami.

Jak podał Reuters, w małym miasteczku Geldermalsen koło Utrechtu, zamieszki miały gwałtowny przebieg, nieprzygotowana policja musiała oddawać w powietrze strzały ostrzegawcze. Zatrzymano także wiele osób, chociaż nie podano ile. Nieliczna policja nie mogła poradzić sobie z dwutysięcznym tłumem, który wdarł się do siedziby rady miasta i przerwał obrady. Radni zdążyli się ewakuować pod osłoną policji, nie wydając decyzji o budowie centrum dla imigrantów. Efektywnie oznacza to zwycięstwo demonstantów, ponieważ trudno wyobrazić sobie, żeby radni mogli ostatecznie wybudować tutaj taki ośrodek.

Demonstranci przerywają obrady a policja ewakuuje radnych, w tym muzułmańską kobietę w chuście, która uświadamia jak ważne jest zbudować tu ośrodek dla imigrantów.

Były to największe zamieszki antyimigranckie w Holandii do tej pory. Lokalna społeczność potrafiła przeciwstawić się nadciągającej fali, ale czy duże miasta będą miały siłę żeby pójść za przykładem? Wygląda na to, że nie, ponieważ Holandia to mekka dla hipisów i różnych lewicowych artystów, którzy chętnie przyjmują wielokulturowe dary z Afryki. Minister sprawiedliwości Holandii Klaas Dijkhoff już wypowiedział się w tej sprawie, nazywając demonstrację „nie-Holenderską”. Paradoksalnie w tej sprawie, to on sam jest najbardziej nie-Holenderski, ponieważ przeciwstawia się demokratycznej i ignorowanej woli dzielnej lokalnej społeczności małego miasteczka, walczącej o swoje prawa.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie opublikowany.

*