Na murach budynków Atlanty zaczęły się pojawiać tabliczki przedstawiające Kubusia Puchatka jedzącego nietoperza pałeczkami, a policja nie ma pojęcia kto je stworzył.
Okrągłe tabliczki wykonane z mosiądze ze słowami „Zaraza Wuhan” odnoszą się oczywiście do chińskiej plagi koronawirusa. Policja po raz pierwszy odkryła je 13 kwietnia i od tamtej pory ktoś przykleja je na różnych murach.
Kubuś Puchatek jest zakazany w Chinach od 2013 roku, ponieważ ma on za bardzo kojarzyć się z prezydentem Chin, Xi Jinpingiem, a tamtejsze władze są wrażliwe na krytykę niczym dorastająca czternastolatka.
Właścicielka kawiarni Hodgepodge Coffeehouse Kristle Rodriguez odkryła taką tabliczkę na swoim przybytku i natychmiast zawiadomiła policję oraz właściciela budynku, którzy szybko zdjęli to bluźniercze dzieło sztuki.
„Klej by ciągle mokry, co znaczy, że ktoś to przykleił wczesnym przedpołudniem lub późnym porankiem”, napisała dziś na Facebooku.
„To nie jest zabawne, śmieszne, politycznie niepoprawne, buntownicze albo punkowe. To jest k… obrzydliwe („super fucking gross„) i rasistowskie. Od tej administracji (ma na myśli prezydenta Ameryki) mamy już wystarczająco dużo ksenofobii i ignorancji i z pewnością nie potrzebujemy street artu który wzmacnia to g…wno”
Jej post zdobył 6400 reakcji, w tym wiele memów opiewających to dzieło, dodanych przez trolli.
Jak twierdzi policja „Jeśli zidentyfikujemy tego, kto przykleił tą naklejkę, będziemy musieli przyjrzeć się tej sprawie w zależności od zarzutów jakie postawimy i czy nieruchomość do której przyklejono ten medalion została uszkodzona”. Oznacza, to, że policja też jest w kropce i nie za bardzo wie na jakiej podstawie twórca tej wybitnej sztuki ulicznej miałby być ścigany – może poza potencjalnym uszkodzeniem ściany. Rzecznik prasowy policji Carlos Campos powiedział, że przestępstwo nie będzie rozpatrywane na tle rasowym, jako że policja musiałaby mieć więcej dowodów, że Kubuś Puchatek odnosi się rasy, płci albo orientacji seksualnej Chińczyków.
Jedno jest pewne: w dziwnych czasach żyjemy.
Źródło: Vice