Chińczycy wyprodukowali anime „Karol Marks” na 200-lecie urodzin

w Historia/Polityka

marks anime

 

Chińskie Rządowe Biuro Marksizmu (serio) produkuje anime o Karolu Marksie i zamieści je w popularnym Chińskim serwisie streamingowym Bilibili, aby czuwać nad ideologiczną poprawnością młodzieży Kraju Środka. Oto trailer tego dzieła:

Dlaczego Chińczycy robią sobie tą krzywdę?

W przesłanym briefie, możemy przeczytać, że:

Marks to wielka postać stojąca pomiędzy niebem a ziemią, którego ideologiczny system przebudził uśpiony proletariat na całym świecie i głęboko wpłynął na historyczny rozwój całego świata.

Srogie piguły Hanie, szczególnie biorąc pod uwagę, że ta propaganda wychodzi z ust funkcjonariuszy partii „komunistycznej” ultra-kapitalistycznych Chin. Warto zwrócić to także na pierwiastek mistyczno-konfucjański w formie koncepcji Tian, „pomiędzy niebem a ziemią”, co oznacza tu, że Marks ma tu być kimś w rodzaju chińskiego świętego.

O Karolu Marksie

Jak twierdzi wybitny polski historyk Norman Davies w swoim monumentalnym dziele „Europa” o historii starego kontynentu (trochę długie, bo 1200 stron, ale polecam) wartość intelektualna „Manifestu Komunistycznego” jest mierna, a ta praca zyskała jedynie popularność dzięki emocjom jakie przekazuje – obiecując nowy wspaniały świat, w którym wszyscy są (po równo) piękni i bogaci, a robotnicy rządzą światem. I tak jest w istocie: już pobieżna lektura „Kapitału” wskazuje na to, że są to mentalne wysrywy pijaka i drobnego żulika jakim był Marks. Jest on też znanym antysemitą i przedstawia Żydów jako krwiożerczych kapitalistów, których prawdziwym Bogiem są pieniądze („O kwestii żydowskiej„), więc tym bardziej dziwi fascynacja lewaków tym myślicielem. Choć to paradoks, zastanawiając się nad tym, zaryzykowałbym nawet twierdzenie że Marks to taki proto-Hitler. Najwyraźniej droga od socjalizmu narodowego do bezprzymiotnikowego jest krótka niczym polskie autostrady.

Mimo że Marks stawia robotników na czele nowej rewolucji i przypisuję im najwyższą wartość, to na żadnego robotnika sam by się nie nadawał, ponieważ całe życie był uzależniony od alkoholu, wyrzucano go z kolejnych i tylko pomoc bogatego niemieckiego szlachcica Fryderyka Engelsa oraz jego grona zwolenników umożliwiła mu w końcu dotarcie do Londynu i spokojne osuszanie butelek i zapełnianie kolejnych stron bredniami powstałymi z oparów wódki. Zobaczcie zresztą jak on wygląda: jak pan Władzio który zbiera złom, aby zarobić na piwo marki Biedronka.

A wy co sądzicie, kto by wygrał? Naruto czy Marks?

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie będzie opublikowany.

*